piątek praca musi wrzeć

Rano
Zaniedbuję trochę bloga, znajomych, maile, smsy i rozmowy telefoniczne. Jedno wielkie przepraszam to mało, ale mam nadzieję, że zrozumiecie.
Muszę przetrwać tą presję czasu i obowiązków, aby wyjść na prostą – pełna mobilizacja, tylko wciąż chaos w głowie mi przeszkadza…
Nie wiem jak nad tym zapanować,bo metoda małych kroków to niestety mało…

Po południu
To miało być normalne popołudnie wyszło nienormalnie-normalnie. Udało mi się dzisiaj wyjść wcześniej z pracy – poszłam do Ma na kawę, a tu telefon, że Maleństwo wymiotuje… Pojechałyśmy wiec po Maleństwo – okazuje się, ze w żłobku to nie jedyny przypadek infekcji czy raczej ataku wirusa – w domu Maleństwo zjadł, pobawił się, a teraz śpi, po chorobie ani śladu – jak na razie – na szczęście…Po drodze zgarnęłyśmy dziewczyny z przedszkola – Prosiaczek miał znów paraliżujący atak lęku pt”szafa” – jedna wielka masakra, potem ja wymasowałam, wyterapeutowałam ją i uspokoiła się, ale właśnie mówi, ze się zesikała…

Wieczorem
Praca na razie idzie mi ciężko – Maleństwo wieczorem jednak wymiotował. Dziewczynki już śpią. Na szczęście cała trójka śpi, ale to nie zmienia faktu, że robota idzie tak sobie…

Wpis opublikowaliśmy 14 maja 2010

pragnienia duszy tęsknoty serca

Zobacz koniecznie!